Ma sporo szczęścia szef wydawnictwa Czerwone i Czarne, redaktor Robert Krasowski, że nie podjąłem rzuconego przezeń wyzwania i nie postawiłem majątku w zakładzie, kto wygra ostatnie wybory prezydenckie. On był gotów! Dziś miałbym na własność prywatne wydawnictwo.
Tylko po co mi coś takiego? Co prawda, obstawianie zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego miało solidną podstawę. Opierało się na lekturze "Anatomii władzy", fascynującego dyskursu, jaki redaktor Michał Karnowski przeprowadził z najsłynniejszym polskim marketerem, Erykiem Mistewiczem. Zgodnie z tezami zawartymi w książce, lider PiS powinien odnieść sukces nad "gajowym z PO", ponieważ ma "ciekawszą narrację".
Dlaczego więc nie wygrał? Narracja była dobra, ale zabrakło czasu, aby przełamać negatywny stereotyp tworzony latami? A może sam kandydat nie do końca chciał?
Siedem rozmów wypełniających wspomnianą książkę to pasjonujące buszowanie już nie po kuchni, lecz piekarni polityki. Mistewicz udowadnia, że marketing polityczny istniał od zawsze, tylko się inaczej nazywał. I naturalnie wykorzystywał inne środki przekazu. Co prawda, generał de Gaulle odrzucał w swojej kampanii telewizję (zrezygnował nawet z zagwarantowanego czasu antenowego), ale posiadając wspaniały mit, mógł sobie na to pozwolić. Jako ostatni. Mistrzami propagandy byli i Cezar, i Aleksander Macedoński, i Napoleon.
Mimo że przy każdej kampanii wyborczej dużo mówi się o walce na programy, nikt nie traktuje tego serio - programy rzadko kiedy poruszają emocje. Liczy suę, czyja opowieść będzie ciekawsza, kto wzbudzi większe zaciekawienie, z kim wyborca zechce się utożsamić i zaprzyjaźnić.
Oczywiście nie wystarcza sam wizerunek i sztuczki PR-arowskie. Polityk musi mieć jeszcze coś do powiedzenia albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie.
Najciekawsze są fragmenty, w których Mistewicz jako precyzyjny recenzent odsłania mechanizmy procesów, znanych społeczeństwu jedynie z efektów. Z jakiego powodu zniknął z polityki Jan Maria Rokita, co wykasowało Zytę Gilowską, dlaczego Aleksandra Jakubowska zawiodła się na kolegach? Obraz jest okrutny do bólu. Mistewicz twardo mówi o mechanizmie przywództwa, o sposobach eliminowania konkurentów, o "mordowaniu" rywali. W tym ujęciu polityka przypomina dżunglę zamieszkaną przez samych drapieżników, działających stadnie i z silnym poczuciem hierarchii, ale z tlącą się bezustannie rywalizacją o przywództwo, która w określonych okolicznościach skończyć się może zagryzieniem lidera.
Jedna z ciekawszych rozmów dotyczy mediów - spór dotyczy genezy znanej nieproporcjonalności medialnej. Karnowski o stan rzeczy obwinia system powstawania mediów prywatnych, Mistewicz nie negując błędów założycielskich, zwraca uwagę na permanentną kłótnię i rozdrobnienie na prawicy, którym przeciwstawia solidarność klanu Agory, porównywalnej z sektą nowego typu w rodzaju Amwaya.
Przy różnych przygnębiających konstatacjach można znaleźć w tych dialogach rzeczy krzepiące. Czasy, kiedy grupka dziennikarzy z jednej gazety mogła obalić rząd, minął. Imperium Michnika przegapiło moment zdobycia znaczącej pozycji na rynku mediów elektronicznych. Rośnie rola alternatywnych środków przekazu, zwłaszcza internetu, telefonii komórkowej itp. Mimo rozmaitych zakus trudno mówić dziś o monopolu czy całkowitym wykluczeniu znaczącego segmentu społeczeństwa. Prawica powoli, metodą prób i błędów, uczy się socjotechnicznych technik, co przy przewadze możliwości narracyjnych winno zapewnić jej w przyszłości sukces. W dodatku sam marketing nie jest w stanie przesądzić o zwycięstwie, czego dowodzi spektakularna porażka cudotwórcy Tymochowicza próbującego zapewnić sukces Samoobronie.
"Anatomia władzy" ocena: *****
Autorzy: Michał Karnowski, Eryk Mistewicz
Wydawnictwo Czerwone i Czarne 2010
